czwartek, 20 lutego 2014

Naszyjnik z turkusu.

W końcu przyszedł ten dzień, że tak bardzo zatęskniłam za moimi kamyczkami, że szydełko, igła i wszystko inne poszło w kont!
Wyciągnęłam szczypce, linkę i zajrzałam do szuflady z moimi kamykowymi zasobami.

I powiem Wam, że dużą radość sprawił mi ten powrót!

Tak dużą, że aż jakieś wyrzuty sumienia się odezwały, że jak ja mogłam, na tak długo, te moje składaczki porzucić?!!

Tak właśnie powstał naszyjnik z dużych, pięknych, owalnych pastylek turkusu.
Duży, ale nie ciężki.
Z efektownym zapięciem.
Całkiem, myślę, udany egzemplarz.
Spodobał mi się na tyle, że został solidnie obfotografowany, jak widać :).

Taki jest oto, mój powrót do... kamieni...


8 komentarzy:

  1. a mnie się te przekłądki bardzo podobają- stylowo!

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny powrót! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się, powrót bardzo udany. I tak trzymaj.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasami zrobić przerwę by docenić przy powrotach:)))) Turkus jest ładny , piękny naszyjnik zrobiłaś.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń